257 parkrun Rumia

Obraz może zawierać: 4 osoby, ludzie stoją, drzewo i na zewnątrz

Po czym poznać, że coś jest prawdziwe?

Średniowieczny, współczesny czasom inkwizycji test osoby posądzonej o czary, przewidywał wrzucenie domniemanej czarownicy do rzeki. Jeśli wypłynęła zamieniając się w kaczkę, to rezultat był prawdziwy. Jeśli nie wypłynęło dziewczę, to osoba ta była niewinna.

Z bursztynem – prawdziwy świeci w ultrafiolecie.

 

A jak jest z zającami?

„Kucharka litewska” kultowy podręcznik sztuki kulinarnej Wincenty Zawadzkiej z 1903 roku prawił, że najlepsze zające to te kaszubskie z okolic wsi Rëmiô. Przed II wojną światową na stołach był popularny zając w sosie własnym z sucharkiem, bądź w śmietanie. Na przyrządzenie zając taki potrzebował od 3 kwadransów do godziny na wielkim ogniu. Zając stary 1,5 godziny na wolnym ogniu. Przepis przewidywał skropienie oliwą, naszpikowanie, posolenie i pieczenie na rożnie, obficie polewając masłem. Na wydaniu osypać sucharkiem i zalać masłem. Z pewnością taka potrawa ucieszyłaby nasze podniebienie. Jak to ma się do współczesności? Ano dziś w parkrun Rumia był prawdziwy wysyp zajęcy.

Tylko który był prawdziwy?

Wielu wybitnych specjalistów palmę pierwszeństwa przyznaje Piotrowi, który z dziada pradziada jawi się Zającem. Mimo, że jeszcze niedawno trafił do nas jako szaraczek, to dziś pokazał naturę i poprowadził stadko złożone z Grzegorza Maja i Tomasza Buszmana na czas 25 minut. Równo, równiuteńko na 23 minuty Leszek Goździewicz z zegarmistrzowską precyzją poprowadził Sylwię Smyk, Dawida Skrzypkowskiego i Kamila Hinza na nową życiówki. Troszkę za nimi była Magda Dopka. Z kamizelką na czas 30 minut biegł Mariusz Zachary. Goniła go Marzena Tocha, Aleksandra Zachary i Ania Skocka. Przegoniły go jednak i to sporo. Marzena dodatkowo sekundowana przez osobistego małżonka dla wzmocnienia efektu. Nie było szans na inne zakończenie – czas poprawiony o grube minuty. To tyle jeśli chodzi o oficjalnych pace makerów. Nieoficjalnie na czele stawki miał miejsce ultrapojedynek. Dariusz i Maciej poprawili swoje dotychczasowe życiówki wzajemnie się napędzając. Kto by pomyślał, że można tak szybko i tak długo jednocześnie...

Ania Szumlas zadziwiona jak wolno toczy się babka z wózkiem, odpaliła 6 bieg, momentami aż wzniosły się tumany kurzu na Starowiejskiej. Rezultat mógł być tylko jeden – nowa elegancja życióweczka. Gratulacje!

Obraz może zawierać: 8 osób, ludzie stoją i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 4 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją, drzewo, buty i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, stoi i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 6 osób, ludzie stoją, drzewo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: 3 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją, buty, drzewo i na zewnątrzObraz może zawierać: 2 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją i na zewnątrz

 

Godny odnotowania jest fakt, że Basia Gibas wróciła na biegową ścieżkę.

Obraz może zawierać: 1 osoba, stoi, drzewo, kapelusz, na zewnątrz i przyroda

 

Najszybciej nogami przebierali Dariusz Mrozowski i Sylwia Smyk. Odnotowano łącznie 79 biegaczy, 2 debiutantów (Patrycja Adamek i Konrad Samulak – serdecznie witamy Was w naszym gronie) 18 życiówek, 2 biegające psy i jedno niepokorne dziecię w wózku. 15 osób uczestniczyło w organizacji spotkania. Kto nie był, niech żałuje. Kolejna taka okazja dopiero za tydzień. Na koleje spotkanie poszukujemy wolontariuszy na tokeny, skaner i pomiar czasu.

 

Nasze spotkanie nie miałoby miejsca gdyby nie zaangażowanie wspaniałych ludzi, którzy stanęli po drugiej stronie barykady. Oprócz wspomnianych wyżej pacemakerów (czyt. pejsmejkerów nie pismejkerów – wiadomo jesteśmy na Pomorzu) była spora ekipa, która zadbała o szczegóły. Magda przechowała i przywiozła sprzęt. Jadzia była łowczynią życiówek, Sławomir był tokeniarzem, Agnieszka Cieszyńska razem z Madzią obsługiwały strefę skanowania. O dobre fluidy na końcu stawki zadbała Agnieszka Konarzewska. Rytm nadawał, prawdziwy wodzirej - niezastąpiony Maciej Ruczyński, a o dobre drinki na mecie zadbali: Kasia i Paweł Wallrat, Tomasz Nalewajko i Agnieszka Konarzewska. Piotr Z. wprowadził wyniki, Asia i Maciej wszystko udokumentowali a Lena starym zwyczajem skryby, wszystko spisała.

Obraz może zawierać: 5 osób, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją, drzewo, buty, na zewnątrz i przyroda

 

Mam nadzieję, że podobała Wam się edycja z udziałem pacemakerów. Kolejną zrobimy za tydzień a potem w lutym, ewentualnie marcu. Między czasie proponujemy Wam treningi szybkościowe, wytrzymałościowe lub mentalne w podgrupach. Dla przykładu o 10 na Mosirze w niedzielę trening szybkościowy proponuje Leszek. Piotr dłuższe wybieganie po okolicznych lasach o 8. Babskie bieganie w tempie pędzącego żółwia organizuje Lena w bliżej nieznanym terminie, tzn do ustalenia. Udział dzieci kibicujących, bądź spowalniających tempo mile widziany. Szczegóły na kopytkach w ruchu.

Jako, że po niezbyt długiej przerwie poświątecznej rozpoczęła się kolejna porcja wolnego, tj. ferie wszystkim zainteresowanym życzymy wspaniałego czasu, dobrego odpoczynku i jak na ferie zimowe, odrobinę śniegu.

Widzimy się za tydzień!

 

PS. Jeśli chcecie by facebook informował Was o wszystkich istotnych rzeczach, które dzieją się w parkrun Rumia to istotne jest byście lajkowali nasze posty. Bez tego jeden z naszych kluczowych kanałów informacyjnych nie będzie spełniał swojej funkcji. Mamy działającą również stronę internetową parkrun.pl/Rumia/nowości

Ahoj!