Uwaga! W dniu 2020-12-05 parkrun Rumia jest odwołany. Powód odwołania: COVID-19 (Coronavirus)

256 parkrun Rumia

Sobotni poranek, jak na naszą strefę klimatyczną, nie wyróżniał się niczym nadzwyczajnym. Ot, taki tam deszcz z rana i owmordęwind jak zwykle. Zaskakiwać mogło jedynie to, że przyzwyczajeni do okienka pogodowego na 9 rano, okienko to zastaliśmy otwarte. Może ktoś wietrzył przed snem i zapomniał zamknąć? Czcze domniemania, któż był sprawcą tego zdarzenia, doprowadziły błąkającą się około godziny 8:45 dwójkę młodych ludzi do przekonania, że to raczej nie sobota. Ni flagi parkrun czy Ziaji, ni wiary. Któż by przypuszczał, że w ciągu najbliższych 10 minut przyjdą wszyscy, tj. 73 uczestników i 10 wolontariuszy. Park wypełni się życiem, a na wietrze powiewać będą nasze sztandary…

Punkt 9:00 Maciej Ruczyński odliczył do startu. Magda Mandziuk mierzyła życiówki. @Łukasz Sikora wydawał tokeny, a przybyły na metę Darek Mrozowskiodbierał je skanując, by potem w locie błyskawicy wprowadzić wyniki. Nie odnotowano nowych uczestników, toteż Piotr Cieszyński odprawy dla debiutantów, którą tak skrupulatnie do perfekcji w ostatnim czasie doprowadził, nie mógł odczynić. Jednak dogłębne analizy tabeli wyników mówiły coś zupełnie innego. Debiutantami dopiero na mecie okazali się Robert Wronka oraz Samir Tissouarine. To co Was ominęło, to z pewnością gorące powitanie. Niemniej bardzo cieszymy się, że do nas dołączyliście. Mamy nadzieję, że będziemy mogli to powtórzyć już w następną sobotę.

Na finiszu mogliśmy delektować się smakiem przepysznych herbacianych delicji. Jak wybornie rozprowadzało się ciepło i malinowo-miętowa słodycz naparu, po tych 5 km pomiędzy kroplami deszczu, czując na policzku smagający wiatr… Zabierz następnym razem swój własny kubek, to przekonasz się sam. Sporo tego nam jeszcze zostało.

Młodzież szkolna otrzymała od Ewy wpisy do paszportów. Koniec semestru tuż za pasem. Kolejna szóstka z W-F to dobra wróżba. A dla przypomninia – nie ma ograniczeń co do parkrunów, które przyszło Wam przebyć. Ba… premiujemy systematyczne uczestnictwo w parkrun. Nie ważny czas, ważne 5 km w naszym gronie. Może być 10 na początek, potem 50, 100, 250 i 500. (Tylko Leszkowi brakuje zaledwie 130 parkrunów do niebieskiej koszulki, byłaby to pierwsza w Polsce). Brakuje Ci systematyczności w życiu? Trudno Ci zwlec się z łóżka by się troszkę poruszać? Wyszukujesz coraz to lepsze wymówki? Jesteśmy w parku od 4,5 roku. W każdą sobotę. Nie przeszkadza nam pogoda. My lubimy jej cudowną zmienność i dynamiczność. Jeśli do tej pory Twoje życie było chaotyczne i bez planu, to czas do nas dołączyć. To co parkrun może zmienić w Twoim życiu to fakt, że odtąd będziesz już miał plan na sobotę. Każdą sobotę w roku. W każdej strefie klimatycznej. Plan treningowy też opracujemy. Na niedzielne hasanie po lesie na pewno. Za wolontariat na parkrunie również można otrzymać świadectwo. W pierwszej kolejności jednak brawa i podziękowania od organizatorów sobotniego spotkania. A te należą się dla Roberta Mroczka, który przechował i przywiózł sprzęt, Moniki Ossowskiej, która dbała o świetną atmosferę na końcu stawki i by jej psina zażyła odpowiedniej dawki spaceru. Pyszną herbatę przygotował Paweł Wallrat i Piotr Zając. Udała się panowie!

Wymagające warunki pogodowe, systematycznie rosnąca kondycja oraz wyśmienity doping na trasie doprowadził do poprawy życiówek przez Agnieszkę Rembacz, Katarzynę Zadykowicz – Dawidziuk, Macieja Zakrzewskiego (wychodzi na to, że można biegać szybciej i jeszcze więcej, nawet jeśli dla przeciętnego Kowalskiego tygodniowe rozbieganie Macieja to roczny wynik pokonanej trasy SkMką czy autem), Dariusza Żelewskiego, Arka Okroja, Marcina Degórskiego, Michała Danowskiego, Sebastiana Tochy, Pawła Wallrata. Ogromne gratulacje Mocno cieszy powrót na naszą trasę Anny Hinz. Zrastaj się szybko i skutecznie, bo Cię bardzo brakowało po tej stronie chodnika.

Najszybciej nogami przebierali dawno nie widziany u nas Sebastian Bielski oraz Magdalena Roraf.

Nasze spotkania nie miały by wyśmienitej oprawy a także racji bytu gdyby nie zaangażowanie uczestników, którzy organizują parkrun. Już dziś możesz zgłosić się na dowolną funkcję wolontariacką na najbliższą sobotę, a także każdą kolejną. Dobra zabawa gwarantowana i oczywiście będziesz mógł spojrzeć każdemu z naszych uczestników prosto w oczy, nawet zamienić kilka słów, bo często biegając nie ma takiej możliwości. A jak wiadomo, czasem wystarczy zagaić, by dowiedzieć gdzie kupić najlepszą kurę rosołową…

Udanego święta Trzech Króli! Widzimy się już niedługo!

Obraz może zawierać: 2 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją, buty, drzewo i na zewnątrz
 

#255 parkrun Rumia

Obyczaj stary każe godnie pożegnać stary rok i przyzwoicie powitać nowy. Część społeczeństwa w naszej strefie geograficznej króluje na parkietach, inna część tym parkietom przywraca blask. Jedni w ferworze uciech, inni na biegowych szlakach, przy partyjce brydża czy też w Scrabble. Przy barze lub przy herbacie i blasku sylwestra w Zakopanem. Oczyszczając ciała i dusze czekamy, co też przyniesie nam Nowy Rok.

Jaki Nowy Rok taki cały rok mówią inni. Tu repertuar też wydaje się być bogatym. Można przespać cały dzień, walcząc ze skutkami dnia wczorajszego. Można również kuć żelazo póki gorące i małymi kroczkami wprowadzać dobre nawyki. Zdrowsza dieta, więcej ruchu, więcej czasu z najbliższymi, nauka nowych rzeczy. Do wyboru, do koloru. Można również w wesołym gronie przedreptać 5 km w okolicach naszego parku. Spotykamy się tu w końcu w każdą sobotę, a parkrun jest doskonałym lekarstwem na choroby serca i duszy: otyłość, słabą kondycję, brak znajomych, depresję, osamotnienie, jąkanie, astmę, nadpobudliwość czy problemy z tarczycą.

Miasto spało jeszcze, od czasu do czasu pochrapując, kiedyśmy ruszyli biegowym krokiem w noworoczną rzeczywistość. Niektórzy prosto z sylwestrowych imprez. Rzadko, kto wyspany, jednak wszyscy w doskonałych nastrojach. Cieszymy się, że ten rok postanowiliście zacząć z nami.

 

Dzisiejsze spotkanie zgromadziło 82 uczestników. Nowy Rok z parkrunem przywitało 4 debiutantów: Agnieszka Wittbrodt, Daria Kalinowska, Łukasz Pokojski i Dawid Rybacki. Dajcie koniecznie nam znać, jak wrażenia?

 

 

Odwiedzili nas goście z parkrunowego świata: z Tczewa, Wejherowa, Gdyni, z Warszawy.

 

 

 

W Nowy Rok z nową życiówki weszli: Sebastian Marszałek, Maciej Kruk, Kamila Szulc, Karolina Kąkol i Dorota Miękicka, Patryk Wołowicz, Oktawiusz Porański. Grzegorz Maj oraz Paweł Wallrat. Ogromne gratulacje!!! A to dopiero początek dobrych zdarzeń w tym roku!

 

Za przygotowanie spotkania wyrazy wdzięczności i podziękowania dla Marleny ADAMUSIAK, Martyna BAMBROWICZA, Agnieszki i Julii KONARZEWSKIEJ, Roberta MROCZEK, Tomasza NALEWAJKO, Katarzyny WALLRAT, Paweł WALLRAT, Ewy WIŚNIEWSKIEJ, Piotra ZAJĄCA i Grzegorza MAJA. Za piękne zdjęcia podziękowania dla Michała.

 

Korzystając z noworocznej promocji wielu z nas udało się na dubla do Gdyni lub Wejherowa, by tam w gronie biegowych przyjaciół celebrować 5 km, a po nich odbyć noworoczną kąpiel.

 

Dziękujemy za wspaniały poranek. Korzystając z okazji życzymy Wam wspaniałego roku. Dobrego zdrowia, odważnego wyznaczania życiowych celów i pomyślnej ich realizacji. I żeby Wam dzieci nie płakały nie mogąc korzystać ze zdobyczy technologicznych.

 

Buziaki gorące! Do zobaczenia w sobotę! Wolontariuszy nie mamy na tę okoliczność. To właśnie ten moment, kiedy możesz się zgłosić!

 

Więcej zdjęć

 

#254 parkrun Rumia

Obraz może zawierać: 12 osób, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją i na zewnątrz

Nic tak w życiu nie zaskakuje jak benefis Zenka Martyniuka. No może tylko to, że dziś spotkaliśmy się po raz ostatni w tym roku. Za nami 53 cudowne soboty. W 2019 roku 3715 razy osiągnięto metę parkrun Rumia. Łącznie pokonaliśmy 18 575 km. 53 soboty dały 684 okazji do bycia wolontariuszem. To wspaniale, że tak naprawdę nieznani sobie ludzie, bez finansowego wynagrodzenia, dając to co mają najcenniejsze, czyli swój czas, energię i zaangażowanie. Potrafią zbudować cudowną atmosferę, za którą tęskni się cały tydzień. By kiedy już nadejdzie ten dzień, w sportowym duchu, pokonując często swoje bariery fizyczne oraz mentalne, spotkać się, porozmawiać, otworzyć się na drugiego człowieka a przy okazji trochę wyżyć na tych 5 km.

Obraz może zawierać: 7 osób, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją i na zewnątrz

Nasza trasa nie jest może najpiękniejsza. Brakuje jej malowniczości, miękkiego podłoża a od ilości papieży może zakręcić się w głowie. Ale to co ją wyróżnia, to, to że w żadnym miejscu nie czujesz się samotny. Zawsze znajdzie się osoba, która Ci pokibicuje, zagrzeje do walki o metę, podzieli się dobrym słowem czy szczerym uśmiechem. By przyjść na parkrun nie musisz mieć sportowych dokonań, dyplomów, certyfikatów, doświadczenia. Nie musisz mieć znajomych, płacić wpisowego. Wystarczy że zarejestrujesz się, wydrukujesz kod i siuuuup, prosto z kanapy możesz wziąć udział w parkrunie. Tempo i czas, jaki zajmie Ci ta piątka to tylko twoja sprawa. Możesz poprawiać swoje rezultaty co tydzień. Możesz nie robić tego wcale. To co gwarantuje Ci udział w naszym spotkaniu, to czysty umysł po aktywności sportowej, uśmiech od ucha do ucha i dobra energia na dobre kilka dni.

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie stoją i na zewnątrz

Dzisiejszy poranek, mimo, że jakoś specjalnie małourokliwy, był łaskawy dla biegaczy, truchtaczy i spacerowiczów zgromadzonych w parku miejskim przy Starowiejskiej. Do 10:00 nie waliło mokrym śniegiem po twarzy. Nawet nie wiało. Im bliżej parku tym atmosfera była cieplejsza, pełna życzliwości. 70 osób miało możliwość porannej aktywności, w tym 4 gości z park runowego świata:

Nadhim BAYATTI z Manchasteru a konkretniej z Lyme Park parkrun,

Piotr KŁEMBUKOWSKI z parkrun Kraków,

 

Katarzyna SZULC-KŁEMBUKOWSKA z parkrun Kraków,

Obraz może zawierać: 4 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją, na zewnątrz i tekst

Tomasz BUSZMANN , któremu w końcu udało się zarejestrować i pobiec z kodem osobistym!

Obraz może zawierać: 4 osoby, ludzie stoją i na zewnątrz

 

Ostatnia sobota roku była powodem do poprawienia swoich życiówek dla 7 szczęśliwców. Gratulujemy!

Obraz może zawierać: 3 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją, na zewnątrz i przyroda

14 osób włączyło się w przygotowanie dzisiejszego spotkania. Ogromne podziękowania dla mistrza ceremonii, dzisiejszego koordynatora – Maciej Ruczyńskiego, który zaopiekował się spotkaniem. Wasze życiówki łapał Wojciech Kuźniar, głodny już kilometrów. O poprawną kolejność na mecie dbała nasza niezastąpiona Olivia Kuźniar, która ostatnio obchodziła swoje urodziny. W tym miejscu chciałabym Ci złożyć najserdeczniejsze życzenia podążania za głosem serca, odważnych marzeń i dobrych ludzi na Twojej drodze! Wszystkiego najlepszego maleńka!

Obraz może zawierać: 3 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją i na zewnątrz

Skanował uczestników Maksymilian Roman KŁEMBUKOWSKI, nasz gość z parkun Kraków. Pomagała mu Monika Mroczek oraz Halina Kowalczyk – Mroczek. O dobrą atmosferę na końcu stawki dbał Piotr Cieszyński. Aby każdy mógł cieszyć się pięknymi zdjęciami zadbał Maciej Hołub. Sprzęt przywiózł i rozstawił znawca wszystkich wiedźm i wiedźminów w okolicy Piotr Zając. A o wspaniałe napitki na mecie zadbali: Agnieszka Cieszyńska, Tomasz Nalewajko oraz wspomniany Piotr. Dariusz Mrozowski wprowadził wyniki, cóżeśmy mogli nacieszyć się rezultatami już przed 11. Ewa Wiśniewska wypisywała młodzieży szkolnej paszporty. No właśnie poruszając temat paszportów, pokonanie 6 parkrunów i zdobycie jednej szóstki z WF nie kończy naszej przygody z parkrun. Dajemy Wam nielimitowaną możliwość zdobycia szóstek z W-F czy też okazji do wolontariatu. parkrun biega przez cały rok. Przez cały rok zatem macie możliwość dostać dodatkową ocenę z WF, a przy okazji świetnie spędzić czas w towarzystwie rodziców czy kolegów ze szkoły. Nie ma co odkładać na wiosnę. Widzimy się już 1 stycznia o 9:00! Dla chętnych jest możliwość noworocznego dubla z parkrun Park Miejski Wejherowo czy też kolebką polskiego parkruna w Gdyni (oba parkruny o 10:30).

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, na zewnątrz

Wielkie dzięki za wspaniały poranek, za cały rok takich cudownych chwil. Szampańskiej zabawy w sylwestra, udanych kilometrów i do zobaczenia w Nowy Rok!

Obraz może zawierać: 3 osoby, uśmiechnięci ludzie, na zewnątrz

 

251 parkrun Rumia

Już mocno po północy. Z uporem maniaka próbuję dokończyć Ironman Challenge Competition. Sterta tęskniącej za żelazkiem bawełny nie daje za wygraną piętrząc się niemiłosiernie.

Jak pognieciona, nie-do-odprasowania, falbanka w sukience, gniecie ilość iksów w rozmiarze. Gdziekolwiek byś nie spojrzała tam chudość większa aniżeli w moim lustrze. Jak gdyby miało ono szczególną moc powiększania i poszerzania. Mocno to kobieca optyka rzeczy, bo weź zapytaj mężczyznę – zawsze będzie on idealnie w rozmiarze i w czasie. Logiki niewieściej nie pojmiesz.

Z każdym krokiem bieganie doskwiera mocniej. Co robi głowa, kiedy ciało niedomaga? Póki duch silny – walczy o moc sterowności. W innym wypadku opada na dno zwątpienia we własne moce.

Kuśtyk, kuśtyk… Zegar przypomina o rozciąganiu każdej partii ciała po treningu. Absolutnie każdej. Dowiesz się, o której zapomniałeś jutro rano, jak zaboli…

Z kolejną ponad miarę bawełną, doznaje człowiek swoistego upodlenia. A po co to wszystko? W pogniecionych, choćta. No dobra. Ostatni raz. To jak dodatkowy kilometr w beznadziejną pogodę, gdy się nie chce stukrotnie bardziej niż chce. Wątpliwości czają się za każdym drzewem. Za każdym krzakiem paskuda nagli do rezygnacji. – Trzeba było siedzieć w chacie, a nie teraz moknąć… - podpowiada leniwy przyjaciel z wewnątrz trzewi.

-Na pohybel mu! – Krzyczysz wydając z siebie nieme tchnienie. Meta będzie moją wiktorią!

A bogać, do brzegu już czas, bo na tej desce daleko nie dopłyniem.

 

Dzisiejszy piękny poranek skupił żądnych 5 kilometrów śmiałków, którzy w swoim ulubionym tempie pokonali trasę. Każdy zmierzył się ze swoimi wewnętrznymi zmorami oraz dystansem w swoim ulubionym tempie- marszem, spacerem, truchtem, gallowejem, czy też biegnąc lub sunąc niczym pośpieszny Monciak – Krupówki – nie bacząc na opory toczenia.

65 osób ukończyło parkrun. W naszym gronie powitaliśmy gościa: Willa Bulla.

Jeśli chodzi o życiówki, to widać prace zespołowe. Zającem dla Krzysztofa Konarzewskiego i Janusza Bąkowskiego był niezawodny Piotr Zając. Sekundowana przez Leszka Goździewicza Ewa Wiśniewska ustanowiła swoje nowe PB (tu należy nadmienić, że Ewa był najszybsza wśród kobiet), a zaraz za nią Michał Danowski. Piotr Cieszyński nadawał tempo Agnieszce Rembacz – widać moc Runedy. Robert Mroczek niczym błyskawica pod opieką naszego najlepszego dzielnicowego poprawił swój PB. Nową życiówki może pochwalić się również Piotr Nitner, Krystian Rybacki oraz Jacek Jóźwik. Wielkie gratulacje!

A dziś najszybciej przebierał nogami Adam Bojan.

 

Na końcu stawki o dobrą atmosferę dbał Leszek – nasz drogi jubilat. Słodyczy i wyrazu dodał dzisiejszemu porankowi. Do tej pory głowię się, które to mogły być urodziny, bowiem jubilat nasz krzepą i poczuciem humoru mógłby obdarzyć nasz wszystkich a i jeszcze by sporo zostało. Co prawda planowanego wyskoczenia z tortu i wspólnego odśpiewania „Happy birthday Mr Leszek, happy birthday too yoou!” Nie udało się zrealizować, ale do kolejnego jubileuszu na pewno damy radę i tak wielki tort znajdziemy.

Wyszło tymczasem jak bogatą mamy obsadę Strzelców na parkrunie. Ponoć to całkiem przyzwoity znak zodiaku. Strzelce są obdarzone niewątpliwym urokiem osobistym. Jak trafiają to w samo sedno. Bez nich nasze życie byłoby smutne i pozbawione światła. Bardzo cieszymy się, że jesteście z nami!

Nasze spotkanie nie byłoby tak radosnym przeżyciem, gdyby nie wielkie wsparcie cudownej społeczności wolontariuszy, którą tworzymy. Jak wiecie parkrun jest organizowany przez biegaczy dla biegaczy. I nie chodzi tu właściwie o bycie biegaczem, jako takim. Uczestnicy dla innych uczestników włączają się w przygotowanie spotkania. I tak każdy z Was może dołożyć swoją cegiełkę by ten sobotni poranek był najlepszym w całym tygodniu.

Dzisiaj mistrzem ceremonii był Maciej Ruczyński, który koordynował spotkanie. Życiówki mierzył niezawodny Maciej Zakrzewski. Tokeny na mecie wydawała Jowita Ossowska. Władczynią skanera była Anna Hinz. Jacek tokeny sortował. Ewa Wiśniewska wypisywała paszporty. Maciej Hołub udokumentował nam spotkanie.

Przed wszystkimi wstali, jeszcze jak było mocno ciemno: Ania Skocka, Magda Żydkiewicz – Dopka, Arkadiusz Ossowski i Robert Mroczek. Nawarzyli pysznej herbatki, którą mogliśmy degustować osiągnąwszy metę. Sebastian Tocha przechował cały parkrunowy dobytek i rano przywiózł go i rozstawił. Piotr Cieszyński wprowadził w parkrunowe arkana dzisiejszych debiutantów. Dariusz Mrozowski wprowadził wyniki, także przed południem mogliśmy się cieszyć z uzyskanych rezultatów.

 

Błogosławieni, którzy weekend z parkrunem zaczynają. Albowiem nie trawi ich niechęć do bliźniego a oblicze jaśnieje radością i szczęściem!

 

Pamiętajcie o naszej zbiórce: krawaty, paski, karimaty, śpiwory i inna odzież chłopięco – młodzieżowa. Już dziś możecie zgłosić się do organizacji kolejnego spotkania. Do zobaczenia za tydzień. Cudownej niedzieli!

 

 

Głowa ma moc!

Obraz może zawierać: 2 osoby, na zewnątrz20 parkrunów w ciągu jednego dnia. Czy to możliwe?

Głowa ma moc! - pod takim hasłem odbyło się w ostatnią niedzielę niecodzienne wydarzenie. Jeden z uczestników parkrun Rumia - Maciej Zakrzewski rzucił życiu wyzwanie - przebiegnie 100 km na bieżni miejskiego stadionu w Rumi. Tym samym wspomagając akcję charytatywną mającą na celu zebranie datków na rehabilitację niepełnosprawnego chłopca Maćka Głogowskiego, która miała miejsce równolegle w Redzie. Bieg Macieja dla Macieja, okazał się ogromnym testem psychiki i jeszcze kilka tygodni temu był poza zasięgiem realizacji. Takie hasło pewnie odbiłoby się echem po okolicznych łąkach płosząc dzikie ptactwo, gdyby nie ekipa parkrun Rumia, która podjęła rękawicę organizacji tego wydarzenia. Wkrótce zaangażowali się w ten projekt wszyscy. Grupa wsparcia ciągle się powiększała - jednym słowem zapowiadał się niezły piknik.

 Obraz może zawierać: 2 osoby, w tym Maciej Zakrzewski, ludzie stoją, niebo i na zewnątrz

Zgodnie z założeniami Maciej wystartował tuż po otwarciu stadionu miejskiego, o 6: 00, kiedy miasto tonęło jeszcze w mrokach nocy, a bieżnia iskrzyła się diamentowym blaskiem szronu. Skończył, przed 16, w porze późnego obiadu. W kilometrach przez cały czas, od startu do mety, towarzyszyli mu młodzi i starzy, początkujący i bardziej zaawansowani biegowo znajomi oraz nieznajomi. Wielu z nich przyszło tylko na kilka kółeczek. Wiadomo, że w dobrym towarzystwie czas i dystans mija ekspresowo. Toteż efekt był nadzwyczajny. Wielu z nich zrobiło swoje najszybsze dystanse - 400 metrów w życiu, 5 km, 10 km, czy nieco więcej. Dzieci przebiegały kilka kółek, odpoczywały i biegły dalej. Ciekawym przykładem jest Piotr Zając– Forrest Gump rumskiego biegactwa. Ostatni tydzień spędził walcząc z beznadziejnym przeziębieniem. W sobotni poranek mierzył życiówki na lini mety 249 parkruna Rumia, bo na bieganie nie miał siły. W niedzielę przyszedł na przysłowiową dychę, by wesprzeć Maćka i jego charytatywną akcję. Nie mógł się jednak zatrzymać. Nogi go niosły i niosły. Finalnie przebiegł swój pierwszy w życiu maraton – na miejskiej bieżni! A tak naprawdę jeszcze niedawno stawiał swoje biegowe pierwsze kroczki a potem długo krępował się dołączyć do społeczności parkrun…

 Sznurując buty dziś rano, Piotr nie przypuszczał, że jeszcze przed obiadem zostanie Maratończykiem

Przez cały dzień w strefie odświeżania dyżurowali kibice, rodzina i przyjaciele Macieja z parkrun Rumia. Bufet mógł poszczycić się najpyszniejszymi wiktuałami naszego autorstwa: ciasta, ciasteczka, rosół i kanapki. W sumie, to do pełni szczęścia brakowało tylko jajek w majonezie. Za to można było ogrzać się przy gorącej herbacie, a także przy muzyce, którą serwował DJ Osa.

 Obraz może zawierać: 4 osoby, w tym Magdalena Dopka, uśmiechnięci ludzie, na zewnątrz i jedzenie

Obraz może zawierać: 8 osób, w tym Piotr Kempczol Kempczyński, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 6 osób, w tym Piotr Cieszyński i Agnieszka Cieszyńska, uśmiechnięci ludzie, ludzie siedzą, kapelusz i na zewnątrz

Każdy kolejny kilometr sprawiał, że oczy naszego bohatera coraz mocniej się iskrzyły z radości i dumy. Tuż przed 15 zebrali się wszyscy przyjaciele Macieja by wspólnie towarzyszyć mu na ostatnim kilometrze. To, co się wydarzyło można nazwać jednym słowem - magia.

 Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie stoją, niebo, drzewo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, buty, niebo, chmura i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie stoją, niebo, na zewnątrz i przyroda

100 km pokonał w czasie poniżej 9 godzin. Biegł w kółko 250 razy. Charakter, siła, wytrwałość doprowadziły i pozytywne nastawienie doprowadziły do szczęśliwego finału. Zachował jeszcze siły na mocną końcówkę w tempie 4:40. Dorzucił do tego jeszcze 10 km by dostarczyć puszki z datkami do Redy. Kwota, którą udało się mu zebrać przeznaczona została na rehabilitacje dla Maćka z Redy.

 

Skąd pomysł tej niecodziennej akcji?

Pomysł narodził się we Włocławku, kiedy biegałem po stadionie, był to naprawdę ciężki trening. Ostatnio miałem trudny okres. Głowa miała pełno zawirowań. Chciałem wzmocnić swoją psychikę. Tak zaistniał pomysł 100 km na bieżni. Po konsultacji z przyjaciółką postanowiliśmy zrobić wydarzenie. Tego dnia planowany był piknik charytatywny dla Maćka. Naturalnie włączyliśmy się w to, ponieważ pomaganie mamy w naturze. Miałem biec sam, finalnie biegli ze mną wszyscy, nawet Ci, którzy nigdy wcześniej nie biegali, a przyszli tylko pokwestować. Radość, która mnie wypełniała nie pozwalała mi zasnąć. To tylko kolejny dystans, kolejne cyferki... Dzięki mojej parkrunowej rodzinie ten dzień był wyjątkowy. Daliście mi mega energię, uśmiech i kawał czystego serca. Można robić rzeczy niemożliwe, kiedy u boku ma się tak wspaniałych ludzi. Moje wzruszenie i łzy szczęścia były nietypowym podziękowaniem za to, że ten dzień uczyniliście magicznym!

 

Ten bieg nie był tylko biegiem... Maciej pokazał swoją sile i odwagę. Był inspiracją i motywacją, dzięki niemu stały się rzeczy dla wielu nieprzewidywalne i szczęśliwe. Cel był szczytny, zebraliśmy kupę forsy dla małego Maćka. To była przyjemność biec u boku Macieja - podsumowała Magda Dopka.

Obraz może zawierać: 3 osoby, w tym Jarosław Kowalewski, uśmiechnięci ludzie, na zewnątrz

To było coś pięknego – dodaje Iwona Zajda. Takich dni się nie zapomina. Gratulacje wielkie dla Macieja. Masz siłę, moc w głowie i nogach do biegania i przyciągania pozytywnych ludzi. Każdy dołożył swoją cegiełkę. Cieszę się, że mogłam tam być z Wami!

Głowa ma moc, ale większą moc mają ludzie!