#15 Wielkanocny parkrun w Skórcu

Już od 15 tygodni spotykamy się, żeby aktywnie rozpocząć weekend.
Ostatnia edycja okazała się rekordowa, bo na starcie stanęło aż 41 uczestników a w organizację biegu zaangażowało się 13 wolontariuszy. Justyna Niedziałek wcieliła się w rolę koordynatora i mierzyła czas, Arkadiusz Kubas przygotował trasę i poskanował uczestników, Dorota Piekart pstrykała zdjęcia a nasz nowy “nabytek” Patryk Bareja na mecie wręczał tokeny. Staś Żak, Staś Świątek i Ryś Wysocki jak zwykle zabezpieczali trasę a Agata Kubaś, Ewa Kubaś, Malwina Turek i Jakub Zańko pięknie uczestnikom na finiszu kibicowali.
11 osób pokonało naszą trasę po raz pierwszy a wśród nich 5 letnia Wiktoria z mega kijkami (tu Łukasz Witczuk był dumny) i jej siostra, 6 letnia Lila. Także 11 uczestników poprawiło swoje rekordy PB. Dziś też jeden z juniorów Krzysztof Zańko ukończył swój 10 bieg kwalifikując się do klubu 10 z możliwością zamówienia okolicznościowej koszulki. Pełne rezultaty jak zwykle na naszej stronie www ---> http://www.parkrun.pl/skorzec/rezultaty/ostatnierezultaty/
Odwiedziło nas kilku gości z innych lokalizacji.
Chłopaki z parkrun Warszawa-Praga w sile dwóch, tj. Luis Freitrs i Arek Ćwiek wpadli z akcją promującą badania profilaktyczne raka prostaty. Andrzej Bielski z parkrun Warszawa-Ursynów członek klubu 100 biegów parkrun z ponad 120 biegami na koncie - to ponad 2 lata cosobotnich biegów. Zapraszamy częściej.
Był też Marek Cholota, który przyjechał z Piły - poniżej jego relacja.
“ Jako 52 lokalizację, do zaliczenia na swojej parkrunowej ścieżce, wybrałem Skórzec, jest to niewielka miejscowość koło Siedlec. Po dotarciu do Skórca idąc na start nie można się zgubić, przy ulicy stoi drogowskaz z dużym napisem parkrun. Po dotarciu zacząłem się przebierać żeby nie tracić czasu, do startu zostało około 30 minut. Ku mojemu zaskoczeniu koordynatorzy pomyśleli o wszystkim, były wieszaki na których powiesiłem swoje rzeczy-super pomysł, może na innych lokalizacjach też się takie coś pojawi, jest to bardzo dobre rozwiązanie.
Po dotarciu strefa startu już była rozłożona,byłem pierwszym uczestnikiem, który się pojawił,po chwili jednak zaczęły przychodzić kolejne osoby,pojawiły się króliczek, zajączek,czekaliśmy też na rowerzystów z stolicy i wtedy pojawiły się niezłe jaja resztę zobaczycie na zdjęciach, przebranie tych rowerzystów wywarło na mnie ogromne wrażenie, a jeszcze w tym pobiec :) brawa dla nich się należą. W związku z tym że było to spotkanie dzień przed Wielkanocą były jajeczka te czekoladowe, te prawdziwe,była babka i inne słodkości. Teraz troszkę o samej trasie, rzadko kiedy parkrun odbywa się w lesie.
Jak dobrze pamiętam to drugi parkrun który jest organizowany w takim miejscu, taka odmiana też się przydaje, jest to dobry "masaż" dla łydek. Biegnąc z Tomkiem dużo sobie rozmawialiśmy o rożnych Naszych startach, kto jakie ma życiówki itd, itp. Po starcie trasa skręcała w prawo i już po chwili byliśmy w lesie, bardzo często było słychać trzask łamanych gałęzi, trasa jest kręta ale to też dodaje smaczku bo widać jak daleko ktoś za kimś biegnie,) Po wybiegnięciu z lasu wbiegliśmy pomiędzy pola, można było poczuć typowe zapachy dla wsi. Przed startem ostrzegano że będą miejsca na trasie gdzie będzie dużo błota i faktycznie, błoto było, biegnąc z Tomek Skóra padło pytanie którędy biegniemy żeby te błoto ominąć,wybór padł na lewą stronę ale po chwili trzeba było różne strony wybierać żeby jak najmniejszy mieć kontakt z błotem . Tomek fajnie się zachował bo w pewnym momencie krzyknął "uważaj bo będę chlapał" Ogólnie z Tomkiem super się biegło,dzięki za wspólny bieg. W okolicy 4 kilometra ponownie pojawiłem się w lesie, było można posłuchać ptaków, tylko za plecami już była cisza. Były zakręty i fajnie bo można zawsze troszkę na takim zakręcie delikatnie przyspieszyć. W końcu zbliżałem się do mety, zaliczyłem 52 lokalizację, przed dobiegnięciem do mety wolontariusze będący na mecie głośno dopingowali, zachęcając do wykrzesania ostatnich sił z siebie. Po wbiegnięciu na metę, chwila odpoczynku i można było się zeskanować, przebrać się w strój codzienny i napić się ciepłej herbaty oraz zjeść jajeczko. Po biegu przyszła też pora na złożenie życzeń świątecznych i musiałem uciekać do Siedlec żeby zdążyć na pociąg do domu. Naprawdę zostałem bardzo miło przyjęty przez każdego w Skórcu, bardzo mi się podobało i za wszystko dziękuje, obyśmy się jeszcze kiedyś spotkali bo tworzycie niesamowitą atmosferę. Za wszystko jeszcze bardzo dziękuje i oby do zobaczenia.
Z biegowym pozdrowieniem,
turysta parkrunowy Marek “
Dziękujemy Marku za odwiedziny i oczywiście zapraszamy ponownie.
A Wy pamiętajcie, że za tydzień jak zwykle o 9 w Skórcu będzie parkrun i mamy nadzieję że Was tu nie zabraknie.